Doświadczenie mistyczne w jodze klasycznej. Próba charakterystyki w oparciu o traktat „Jogasutry” Patańdżalego.

Wstęp

Doświadczenie mistyczne, jako doświadczenie filozoficzno-religijne, od zarania towarzyszyło człowiekowi. W umysłach ludzi istniało jako przekonanie o możliwości doświadczenia bezpośredniej komunikacji czy „unii” istoty ludzkiej z ostateczną rzeczywistością, którą określano na wiele sposobów: Absolut, byt doskonały, Bóg, fundament jakiegokolwiek istniejącego bytu(1). Poznanie Absolutu, ze względu na jego odmienny w kulturze charakter, różni się co do formy. W chrześcijaństwie, Absolut jest bytem osobowym (Bóg), który sam objawia się człowiekowi, działanie łaski otwiera człowieka na poczucie jedności oraz na bezpośrednie doświadczenie Jego obecności. W tradycjach Orientu, w których absolut jest bezosobową siłą (Jaźń), doświadczenie to ma charakter intuicyjny. Dochodzi się do niego o własnych siłach, czasami tylko z niewielką pomocą bóstw(2).
Tak jak możliwości osiągnięcia stanu mistycznego różnią się ode siebie, tak też teorie dotyczące samego zjawiska są odmienne. Często grupuje się je w dwóch nurtach. Pierwszy z nich – esencjalistyczny – zakłada niezmienność natury ludzkiej bez względu na uwarunkowania historyczne, kulturowe czy społeczne. Co za tym idzie, postuluje on tożsamość wszelkiego doświadczenia mistycznego jako kontaktu z tą samą ostateczną rzeczywistością – bez względu na to jaką nazwami się jej nadaje. Drugi nurt – empiryczny – wyklucza istnienie „esencji” zjawiska mistycyzmu. Podkreśla się w nim wszelkie różnice zachodzące w odmiennych typach mistycyzmu jako niepowtarzalne i wyjątkowe, unika się generalizacji(3). Dla tego nurtu nie istnieje pojęcie swoistości w odniesieniu do przeżycia mistycznego jako takiego.
Dla celów poniższej pracy korzystam raczej z podejścia wypracowanego przez prąd empiryczny teorii mistycyzmu, podkreślając wyjątkowość doświadczenia mistycznego w jodze klasycznej, które jest jednak niezapośredniczone w rzeczywistości materialnej. Jego charakter poznawczy i wzbogacający jednostkę. Postaram się, określając podstawowe kategorie dla filozofii jogi (takie jak Jaźń, substancja, powszechność cierpienia), ukazać swoistość tego konkretnego rodzaju przeżycia mistycznego, nie tylko jako doświadczenia przez jednostkę rzeczywistości absolutnej (Jaźni), ale jako ostatecznej z nią reintegracji, którą osiągnąć można ściśle określonymi technikami.

Doświadczenie mistyczne w jodze klasycznej

Aby w pełni zrozumieć naturę doświadczenia mistycznego w jodze należy najpierw wyjaśnić kilka podstawowych dla tego systemu pojęć z obszaru metafizyki indyjskiej. Są one kluczowe dla całościowego ukazania drogi proponowanej przez filozofię jogi,  która ma poprowadzić adepta do osiągnięcia całkowitego wyzwolenia (nie jest to, jak się powszechnie uważa, droga ucieczki, nie prowadzi ona wyłącznie do wygaszenia świadomości, ale właśnie do osiągnięcia pełnej – specyficznie rozumianej – wolności(4)). Mowa tutaj o zrównaniu przez całą poupaniszadową myśl indyjską stanu egzystencji z odwiecznym cierpieniem, dalej o pojęciu substancji oraz w końcu o Jaźni.
Filozofia jogi i razem z nią Patańdżali głoszą powszechność bólu. Ten ostatni w „Jogasutrach” mówi: Przez niewygody przemiany, udręki, sanskar i z powodu przeciwstawiania się zjawisk gun – wszystko tylko niewygodą dla rozpoznającego(Jogasutra II.15) (5). Aby trochę rozjaśnić powyższy fragment podaję formę rozszerzoną sutry:

„Dla rozróżniającgo (vivekin)[puruszę od sattwy] – ponieważ rozwój duchowy (przemiana, parinama) jest niewygodą (dukha), cierpienie (przykrość, tapa)jest niewygodą i sanskary są niewygodą, a to z powodu przeciwstawiania się [sobie nawzajem?]zjawisk gun – wszystko jest niewygodą”(6)

Widzimy więc, że uczeń wstępując na ścieżkę jogi jest przekonany o wszechobecnym cierpieniu. Filozofia jogi nie jest jednak, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać, filozofią pesymistyczną. Żaden jogin nigdy nie grzęźnie w zrezygnowaniu. Cierpienie i ból towarzyszące stworzeniu, są dla ascety bodźcem do podjęcia się trudnej drogi ku uwolnieniu się od nich. Są one impulsem do porzucenia tego co ziemskie i wytworzone przez materię (prakryti). Eliade mówi:

    „Co prawda, cierpienie jest powszechne; jeśli się jednak wie, w jaki sposób się od niego wyzwolić, nie jest ono czymś ostatecznym.(…)”Wyzwolić się” z cierpienia to cel wszystkich filozoficznych i mistycznych systemów indyjskich.”(7)

Pytanie, które w tym momencie należy postawić to pytanie o przyczynę takiej sytuacji we wszechświecie. Co spowodowało (i nadal powoduje) tę powszechność bólu oraz nędzę życia? System jogi odpowiada na to pytanie: przyczyną wszelkiego cierpienia jest niewiedza metafizyczna.  Chodzi tutaj o nieznajomość prawdziwej natury ducha, w wyniku której następuję pomieszanie i utożsamienie pojęcia „duch” z „intelektem”. Przez ten akt zrównania, człowiek mylnie nadaje wiecznemu i autonomicznemu duchowi jakieś właściwości, pogłębiając i kontynuując tym samym stan swojej niewiedzy-zniewolenia. W taki sposób pisze o tym Eliade:

    „Istotnie, człowiek wierzy, iż życie psychomentalne – czynności jego zmysłów, uczucia, myśli i pragnienia – jest identyczne z duchem, z jego jaźnią. Miesza w ten sposób dwie rzeczywistości całkowicie autonomiczne i przeciwstawne, między którymi nie ma żadnego prawdziwego związku, lecz tylko relacje iluzoryczne, ponieważ doświadczenie psychomentalne nie należy do ducha, lecz do natury (prakryti).”(8)

Jak więc wyzwolić się z tego stanu? Odpowiedź wydaję się oczywista. Chcąc osiągnąć wolność asceta musi dostrzec różnicę między intelektem (stanami psychomentalnymi) a duchem, a jest to różnica nie tylko stopnia (jak pomiędzy substancjami ożywionymi i nieożywionymi), ale różnica natury ontologicznej – są to dwa, zupełnie od siebie różne rodzaje bytów.  Jednak według filozofii jogi sama gnoza (mimo, że objawia prawdę) to za mało, aby wydobyć się z powszechnego cierpienia konieczne są również asceza oraz techniki medytacji, o których później. W celu lepszego zrozumienia różnicy pomiędzy czystym duchem (purusza) a tworami materii (prakryti) – jak umysł, intelekt – należy każde z nich wyjaśnić, skupiając się jednocześnie na panujących pomiędzy nimi relacjach.
Materia w tradycji jogi jest faktycznie rzeczywista (nie jest ułudą) oraz wieczna, a pomimo swojej jednorodności i bierności potrafi się manifestować. Pozwalają jej na to trzy „aspekty”, „sposoby bytowania” – wcześniej wspomniane guny(9):

  • sattwa – reprezentująca świetlistość, inteligencję, oświecenie, wiedzę;
  • radźas – reprezentuje aktywność umysłową, energię napędową, ruch;
  • tamas – reprezentuje bezwład, mrok duchowy, gnuśność.

Nigdy jednak nie występują one w substancji samodzielnie, zawsze są ze sobą zmieszane, jednak w różnym stopniu. W zależności od przewagi aktywności którejś z gun substancja przejawia dane właściwości. Aczkolwiek:

    „Guny mają (…) podwójny charakter – obiektywny, ponieważ stanowią zjawiska świata zewnętrznego, zarazem zaś subiektywny, podtrzymują bowiem, zasilają i warunkują życie psychomentalne.”(10)

Jaki jest tego powód? Otóż według jogi prakryti pierwotnie jest w stanie równowagi, jednak pchnięta instynktem teleologicznym (dążenie do wyzwolenia) prakryti jawi się jako materia pierwotna, bezwładna masa energetyczna (mahat). Zaczyna się ona przekształcać osiągając stan postrzegającej i jednorodnej masy (ahankara), która ma świadomość samej siebie. Od momentu zaistnienia masy postrzegającej ewolucja przebiega dwutorowo – z jednej strony są to zjawiska obiektywne, zewnętrzne, z drugiej zaś zjawiska subiektywne, wewnętrzne (umysłowe).

„(…)ciało człowieka, podobnie jak jego stany świadomości i nawet jego „inteligencja” są wszystkie wytworami jednej i tej samej substancji.(…)zjawiska obiektywne i psychofizjologiczne mają wspólne źródło, a jedyną różnicą, jaka je dzieli, jest wzorzec gun – sattwa przeważa w zjawiskach psychicznych, radżas w psychofizjologicznych (namiętność, działalność zmysłów), natomiast zjawiska „materialne” powstają z  coraz bardziej bezwładnych i gęstych tworów tamasu.” (11)

Pozostaje jeszcze odpowiedzieć na pytanie co spowodowało ten proces przekształcenia prakryti? Według nauki jogi każda substancja (także substancja pierwotna – prakryti) istnieje ze względu na coś innego, powstała z jakiegoś powodu oraz ma swój własny cel. Zadaniem kreacji jest służenie duchowi, ponieważ tylko on może nią zarządzać (instynkt teleologiczny prakryti). Jasnym wydaję się argument mówiący, że intelekt jako twór substancji, nie może być owym nadzorcą, a co za tym idzie musi istnieć coś (jakiś byt), zupełnie wykraczającego poza materię Byt ten nie jest różny tylko pod względem stopnia. Jest on zupełnie innej natury. W komentarzu do Jogasutr czytamy:

A zatem chociaż ta świadomość jest zmieniona w obraz (umalowana) przez niezliczone wasany (dyspozycje psychiczne), służy dla innego (ma na celu kogoś drugiego), służy dla doznania i uwalniania ze strony kogoś drugiego; nie służy dla siebie samej, ponieważ tworzy kombinację, jak np. dom. Świadomość tworząca kombinację nie może być przez służenie dla siebie.(…)służy ona dla kogoś innego. A tym innym nie jest samo tylko ogólne coś innego, lecz tylko purusza, do którego się odnosi służenie w postaci doznania i uwalniania. (…)tutaj ów inny jest szczeólny, jest to purusza, który nie tworzy kombinacji.”(12)

Tak więc wychodząc od argumentu o złożoności substancji dochodzimy do uzasadnienia konieczności istnienia czystego ducha. Jednak ktoś mógłby powiedzieć, że ten ciąg substancji złożonych można przeciągać w nieskończoność bez osiągnięcia jakiegokolwiek efektu. Problem ten rozwiązuje Waczaspati w dziele Tattwakaumudi. Mówi on: ponieważ tego regresu możemy uniknąć postulując istnienie zasady racjonalnej, nie ma oczywiście sensu mnożyć bezużytecznie zależności między agregatami .(13)
W ten sposób dochodzimy do pojęcia czystego ducha, jaźni, puruszy, który nie przejawia aktywności umysłowej czy zmysłowej, a choć jaźń skrywa się za zasłoną iluzji i chaosu kosmicznego stworzenia, prakryti otrzymuje energię od  „instynktu teleologicznego”, który dąży do „wyzwolenia” puruszy.(14)
Jak widzimy, sama materia dąży do wyzwolenia, do pełnego i ostatecznego rozdzielenia pomieszanych pojęć i rzeczywistości. Atman (Jaźń) jest rzeczywistością ostateczną, której jednak nie można przypisać żadnych atrybutów (są one wyłącznie „negatywne”), której nie ograniczają jakiekolwiek relacje. Jedynym co może zostać powiedziane o Jaźni  to to, że istnieje i poznaje. Nie można tego bytu zredukować do czegoś innego ponieważ jest prosty i niepodzielny, wyzuty z cech. Pomimo że joga jest systemem deistycznym, nie jest to jednak w żadnym przypadku Bóg. Rolę Boga przypisuje joga Iśwarze (dosłownie „Pan”). Nie jest on Stwórcą, ponieważ w tradycji indyjskiej cały wszechświat jest wytworem bezosobowej prakryti. Czym więc lub kim jest Iśwara? Jaka jest jego rola? Patańdżali mówi: Iśwara – szczególnością puruszy, nietknięty uciążliwościami, karmanem, owocowaniem, złożem(Jogasutra I,24) (15). Tak więc można powiedzieć, że Iśwara – w przeciwieństwie do „ducha wyzwolonego” (takiego, który osiągnął wyzwolenie) – zawsze był wolny, nigdy nie podlegał doświadczeniu psychomentalnemu. Jest Mistrzem nawet pradawnych z powodu nieograniczenia czasem(Jogasutra I,26)(16) . Można więc powiedzieć, że:

(…)ten bóg zawsze nauczał joginów. Od niepamiętnych czasów, odkąd guru i ich uczniowie pracowali wspólnie nad zadaniami jogi, Iśwara był ich patronem, ośrodkiem i źródłem ich sukcesów. Jest to możliwe ponieważ przebywa on poza czasem. Każde pokolenie, każdy człowiek może się z nim łączyć bezpośrednio.(…)Symbolizuje on to, że wieczność wkracza w nieustannie płynące, ludzkie „teraz”i „wtedy”.(17)

Jednak Sutry, pomimo bezczasowości oraz odwiecznej wolności Iśwary, przypisują mu dość nieznaczne zadanie. Otóż Pan może jedynie przyspieszyć osiągnięcie pełnego wyzwolenia ze stanu niewiedzy – jogin kontemplując Iśwarę może szybciej osiągnąć sammadhi: Skupienie, czyli samadhi, można również osiągnąć przez skupienie się na Iśwarze (Jogasutra I,23) (18). Jest to więc pomoc, którą otrzymać może jedynie osoba praktykująca wskazaną metodę. W jodze klasycznej ogromny nacisk położony jest na samodzielne, okupione własnym wysiłkiem wyzwolenie z powszechnego cierpienia (moksza). Samadhi jest już końcowym etapem na drodze do osiągnięcia mokszy, jednak poprzedzają go jeszcze inne wskazania, zarówno etyczne, jak i swoiste techniki ascetyczne i medytacyjne(19) . Jogasutry (II. 29 – II. 55) wymieniają osiem ścieżek (gałęzi) jogi (ashtanga joga)(20):
1. Jama– Kodeks etyczny

  • Ahimsa – nie wyrządzanie krzywdy (również zwierzętom)
  • Satja – działanie w prawdzie
  • Asteja – nieprzywłaszczanie cudzej własności
  • Brahmacarja – wstrzemięźliwość
  •  Aparigraha – umiarkowanie

2. Nijama– samooczyszczenie i nauka

  • Sauca – oczyszczenie
  •   Santosza –zadowolenie
  • Tapas – dyscyplina
  •  Swadhjaja – modlitwa
  •   Iswarapranidaha – oddanie się Bogu

3. Pranajama – kontrola oddechu
4. Asana – kontrola ciała
5.Pratyahara – kontrola zmysłów
6. Dharana – skupienie
7. Dhyana – medytacja
8. Samadhi – kontemplacja
Aby pełniej zrozumieć samo pojęcie skupienia (samadhi) odwołajmy się do „podręcznika” Rammurtiego S. Mishry:

Kiedy skupienie osiąga swój szczyt, w którym ustaje błądzenie i chwiejność umysłu, a Jaźń się urzeczywistnia, taki stan nazywamy samadhi. Dosłownie samadhi oznacza pełne przejawienie wiecznej i boskiej intuicji. Jest to wstępny stan; jest on przejściem do nirwany.(21)

Samadhi jak widzimy jest zaledwie drogą do pełnego wyzwolenia, ostatecznego oddzielenia puruszy od prakryti oraz wyzwolenia puruszy od związków karmicznych. Jak już mówiliśmy charakterystycznym dla jogi jest fakt, iż człowiek o własnych siłach może osiągnąć pełne wyzwolenie – oczywiście pod warunkiem, że będzie ściśle przestrzegał powyższych zasad oraz będzie praktykował techniki jogiczne.
Maritain określa ten rodzaj mistyki mianem naturalnego doświadczenia mistycznego. Człowiek może przeżyć doświadczenie mistyczne, które jest przecież tak odmiennym od znanego w świecie zachodnim. Asceta indyjski krocząc ścieżką jogi może doświadczyć jedności z absolutem już za życia. Jak pisze Maritain:

Mistycyzm ten, zredukowany do swego istotnego jądra, byłby przede wszystkim metafilozoficznym doświadczeniem substancjalnego esse duszy poprzez negatywne czy raczej unicestwiające upodobnienie umysłowe.(22)

Jednak jeśli wziąć pod uwagę naturę materii oraz „duszy” w jodze, taka droga wydaje się być logicznym następstwem jej założeń. Mistyk musi odwrócić się od świata, a nawet zaprzeczyć, zanegować i wyprzeć się własnych doświadczeń umysłowych jako wytworu materii (prakryti). Nie ma dla niego innej drogi do wyzwolenia. Maritain porównując dwa doświadczenia mistyczne – wschodu i zachodu – wymienia ich cechy charakterystyczne:

    (…)mistyczne doświadczenie Jaźni wymaga od duszy zupełnie innego oderwania od świata, niż chrześcijańska asceza i kontemplacja [wymagania te są] bardziej negatywne: bowiem (…)dusza ma po prostu usunąć świat, aby przestać w nim istnieć, przynajmniej dopóki nie zostanie osiągnięty stan wyzwolenia i „urzeczywistnienia”.(23)

oraz:

    (…)wysiłek kontemplatyków Wschodu wydaje się być wysiłkiem zmierzającym do podążania właściwą linią rozumowania filozoficznego poza samą filozofią: lecz poprzez odwrócenie się (…) i przez oddziaływanie naturalnego pragnienia zdobycia bytu przez intelekt, pragnienia głębszego i bardziej totalnego niż pragnienie rozumowania filozoficznego.(…)Jest to sztuka wkraczania w śmierć [która jest] śmiercią metafizyczną mającą oddzielić ducha od ciała.(24)

A także:

(…)człowiek dosięga źródeł swego bytu dzięki technikom, przez które natura wznosi się na powrót ku duchowi wbrew sobie samej i w jakiś sposób rozbija swoją własną strukturę metafizyczną. (…)doświadczenie hinduskie jest doświadczeniem mistycznym w porządku naturalnym – tego absolutu, który jest substancjalnym esse duszy – a przez niego i w nim absolutu boskiego.(25)

Według Maritaina podążanie taką ścieżką osiągnięcia naturalnego doświadczenia mistycznego może omyłkowo prowadzić do uznania jednego absolutu za inny (absolutną Jaźń, za absolutne „ja” duszy człowieka)(26).  Jednak myśl indyjska w tym przypadku nie bierze pod uwagę możliwości pomyłki. Zakłada się, iż w stanie kontemplacji osiągniętej drogą jogi wszystko jawi się joginowi w swojej prawdziwej postaci, zanika wszelki fałsz i ułuda – stąd niemożność zajścia błędu. „Jogasutry” mówią o sytuacji, w której po osiągnięciu ostatnich trzech „gałęzi” jogi (skupienie, medytacja, kontemplacja), adept osiąga poznanie prawdy: Przez opanowanie jej [samjamy – osiągnięcia trzech gałęzi jogi] – światło poznania prawdy (Jogasutry III.5)(27).
Co najważniejsze, przeżycie mistyczne hinduskiego ascety jest nie tylko poznaniem istnienia absolutu i jego doświadczenia. Jest ono czymś znacznie donioślejszym. Po zerwaniu wszelkich związków karmicznych, po oddzieleniu materii (prakryti), wraz z wszystkimi jej przejawami (również aktywności psychomentalnej), od wiecznej i czystej Jaźni (puruszy, Atmana), jogin skupiając się na „czystym Bycie” nie tylko zatraca swoją tożsamość. Tak jak poprzez poznanie bierze on we władanie wszelkie przedmioty, tak skupiając się na Bycie, poznając go – jogin staje się właściwie samym Bytem(28). Następuje reintegracja „ja” indywidualnego z „ja” absolutnym.

Zakończenie

Swoistość doświadczenia mistycznego w jodze klasycznej, jak starałem się wykazać w powyższej pracy, polega na możliwości samodzielnego jego wypracowania określonymi technikami –  przestrzeganiu kodeksu etycznego, samodyscypliny i nauki, kontroli oddechu, ciała, zmysłów, skupieniu uwagi, medytacji oraz wreszcie kontemplacji. Techniki te mają na celu wyrwanie adepta z nieustającego ciągu przyczynowo-skutkowego, nazwanego w myśli indyjskiej prawem karmana. Uwikłanie to wynika z niewiedzy ludzkiej o prawdziwej naturze świata  – o dualizmie i odwiecznym zmieszaniu substancji i Ducha. Do uwolnienia się z aktualnego stanu zniewolenia potrzeba nie tylko poznania faktycznego stanu rzeczy (jak naucza sankhja (29)), ale także stosowania powyższych technik. Doświadczenie mistyczne, w tym przypadku, nie jest więc tylko doświadczeniem Absolutu. Ma więc być uczuciem pełnej jedności, a także i przede wszystkim, reintegracji tożsamości indywidualnej człowieka z Absolutem. Jednakże jest ono zupełnie wyjątkowe. Jogin faktycznie poznając Jaźń, bierze ją w posiadanie, staje się Bytem Absolutnym wyzbywając się swojej indywidualność. Człowiek o własnych siłach staje się rzeczywistością ostateczną.
Nie sposób nie zauważyć ogromnej przepaści dzielącej doświadczenie mistyczne tradycji chrześcijańskiej i jogi klasycznej. Chesterton porównując duchowość Wschodu i Zachodu kładzie nacisk na jeszcze jeden punkt. Ten „apostoł zdrowego rozsądku” – jak pisał o nim Dale Ahlquist – mówi:

 Nie ma dwóch ideałów bardziej sobie przeciwstawnych niż chrześcijański święty z katedry gotyckiej i buddyjski święty z chińskiej świątyni. Przeciwieństwo rzuca się w oczy w każdym szczególe; ale być może najkrócej można to streścić mówiąc, że święty buddyjski ma zawsze oczy zamknięte, chrześcijański zaś – zawsze szeroko otwarte. (…)buddysta ze szczególnym skupieniem patrzy w głąb samego siebie. Chrześcijanin z szaleńczym skupieniem wpatruje się w świat zewnętrzny.(30)

Oczywiście Chesterton mówi tutaj bezpośrednio o buddyjskim mędrcu, jednak taka postawa jest również charakterystyczna dla wpatrzonego w swoje „ja” jogina. Wydaje mi się, że to właśnie jest punkt konfliktu między nauką jogi a doktryną chrześcijaństwa. Już samo utożsamienie „ja” indywidualnego z „Ja” absolutnym, stopienie się „ja” w Jaźni wydaje się punktem spornym z chrześcijańskim dogmatem o zmartwychwstaniu ciała. Magiczne stanie się Bytem jest według myśli chrześcijańskiej próbą uczynienia z człowieka boga, przy pomocy ludzkiej wiedzy.

 

PRZYPISY:

1.    Zob.: M. Jakubczak, M. Sacha-Piekło, Między wiarą a gnozą. Doświadczenie mistyczne w tradycji Orientu, Kraków 2003 oraz: D. L. Carmody, J. T. Carmody, Mistycyzm w wielkich religiach świata, przekł. E Łukaszyk, Kraków 2011.
2.    Zob. dalej funkcje Iśwary w jodze klasycznej.
3.    M. Jakubczak, M. Sacha-Piekło, Między wiarą a gnozą…, str. 12.
4.    Eliade pisze: Pobłądzilibyśmy haniebnie, uważając tę najwyższą reintegrację za zwykły nawrót do pierwotnego niezróżnicowania. Nigdy nie dość podkreślania, że joga, podobnie jak wiele innych mistyk, ostatecznie otwiera się na paradoks, nie zaś na banalne i proste wygaszenie świadomości. Indie od niepamiętnych czasów znały rozmaite „transy” i „ekstazy” uzyskiwane dzięki substancjom oszałamiającym, narkotykom i wielkim innym  elementarnym sposobom opróżniania świadomości. Nie wolno nam umieszczać samadhi pośród tych niezliczonych rodzajów ucieczki duchowej. M. Eliade, Patańdżali i joga, przekł. I. Kania, Warszawa 2004, str. 95.
5.    Jogasutry przypisywane Patańdżalemu i Jogabhaszja czyli komentarz do Jogasutr przypisywany Wjasie w: Klasyczna joga indyjska, przekł. L. Cyboran, Warszawa 1986, str.78-79.
6.    Tamże, str. 79.
7.    M. Elliade, Joga. Nieśmiertelność i wolność, przekł. B. Baranowski, Warszawa 1997, str. 28-29.
8.    Tamże, str. 31.
9.    Na temat substancji i jej modalności w jodze zob. M. Eliade, Techniki jogi, przekł. B. Biały, Warszawa 2009, str. 43-49 oraz tegoż autora Joga. Nieśmiertelność i wolność, przekł. B. Baranowski, Warszawa 1997, str. 35-42. O samych gunach wspomina Patańdźali w Jogasutrach (I,16; II,15, 19; IV,13, 32, 34)(…)wyłącznie po to, aby określić ich związki z życiem psychicznym i umysłowym oraz technikami wyzwolenia. Proponuje analizę materii pracowicie rozwiniętą przez autorów sankhji. M. Eliade, Techniki jogi,  przekł. B. Biały, Warszawa 2009, str. 43.
10.    M. Eliade, Joga. Nieśmiertelność i …, str. 36.
11.    Tamże, str. 37-39.
12.    Jogabhaszja czyli komentarz do Jogasutr przypisywany Wjasie, w: Klasyczna joga indyjska…, str. 332.
13.    Tattvakaumudi 121, w: M. Eliade, Joga. Nieśmiertelność…, str. 41.
14.    M. Eliade, Techniki jogi…, str. 48.
15.    Jogasutry przypisywane Patańdżalemu …, str.26.
16.    Tamże, str. 29.
17.    D. L. Carmody, J. T. Carmody, Mistycyzm w wielkich religiach świata, przekł. E Łukaszyk, Kraków 2011, str. 60.
18.    Tamże, str. 25.
19.    Zob. M. Eliade, Joga. Nieśmiertelność…, str. 62-  88.
20.    Jogasutry przypisywane Patańdżalemu…, str. 107 –  130.
21.    R. S. Mishra, Podstawy jogi królewskiej, przekł. R. S., wydanie podziemne, str. 86.
22.    J. Maritain, Naturalne doświadczenie mistyczne i próżnia, w: Pisma filozoficzne, J. Fenrychowa, Kraków 1988, str. 116
23.    Tamże, str. 120.
24.    Tamże, str. 121.
25.    Tamże, str. 122.
26.     (…)A skoro [doświadczenie mistyczne] nie dosięga żadnej treści porządku „istotowego”, żadnego quid, zrozumiałe jest, że rozważającej takie doświadczenie myśli filozoficznej grozi niebezpieczeństwo utożsamienia w jakimś stopniu jednego absolutu z drugim, tego, który jest zwierciadłem, z tym, Który jest w zwierciadle postrzegany. Zob. : Tamże, str. 123.
27.    Jogasutry…, str. 134
28.    Jogin zawłada sobą poprzez „stazę niezróżnicowaną”, której jedyną treścią jest byt. Sprzeniewierzylibyśmy się paradoksowi indyjskiemu, gdybyśmy to „zawładnięcie sobą” sprowadzili do zwykłego „samopoznania”, choćby najgłębszego i najdoskonalszego. W istocie wskutek „zawładnięcia samym sobą” człowiek radykalnie zmienia swój status ontologiczny. „Odkrycie samego siebie”, autorefleksa puruszy pociąga za sobą „przełamanie poziomu” na skalę kosmiczną; w rezultacie tego modalności znamionujące rzeczywistość zostają zniesione, byt (purusza) utożsamia się z niebytem („człowiekiem” sensu stricto), poznanie przemienia się w magiczne „panowanie”, a to dzięki pełnemu wchłonięciu przedmiotu poznania przez poznającego. A ponieważ tym razem przedmiotem poznania jest wyzuty z wszelkiej formy i atrybutu czysty Byt, samadhi prowadzi do przyswojenia czystego bytu. Samoobjawienie się puruszy jest równoznaczne z wzięciem w posiadanie Bytu w całej jego pełni. W asampradżńata-samadhi jogin realnie jest całym Bytem. M. Eliade, Patańdżali i joga…, str. 91.
29.    Zob.: S. Radhakrishnan, Filozofia indyjska, przekł. Z. Wrzeszcz, Warszawa 1960, t. II.
30.    G. K. Chesterton, Ortodoksja, przekł. A. Szymanowski, Warszawa 1998, str. 169.

BIBLIOGRAFIA:
1.    Jogasutry przypisywane Patańdżalemu i Jogabhaszja czyli komentarz do Jogasutr przypisywany Wjasie w: Klasyczna joga indyjska, przekł. L. Cyboran, Warszawa 1986,
2.    Jogabhaszja czyli komentarz do Jogasutr przypisywany Wjasie, w: Klasyczna joga indyjska, przekł. L. Cyboran, Warszawa 1986,
3.     D. L. Carmody, J. T. Carmody, Mistycyzm w wielkich religiach świata, przekł. E Łukaszyk, Kraków 2011.
4.    G. K. Chesterton, Ortodoksja, przekł. A. Szymanowski, Warszawa 1998,
5.    M. Elliade, Joga. Nieśmiertelność i wolność, przekł. B. Baranowski, Warszawa 1997,
6.    M. Eliade, Patańdżali i joga, przekł. I. Kania, Warszawa 2004,
7.    M. Eliade, Techniki jogi, przekł. B. Biały, Warszawa 2009,
8.    M. Jakubczak, M. Sacha-Piekło, Między wiarą a gnozą. Doświadczenie mistyczne w tradycji Orientu, Kraków 2003
9.    J. Maritain, Naturalne doświadczenie mistyczne i próżnia, w: Pisma filozoficzne, J. Fenrychowa, Kraków 1988,
10.     S. Mishra, Podstawy jogi królewskiej, przekł. R. S., wydanie podziemne,
11.     S. Radhakrishnan, Filozofia indyjska  t. II., przekł. Z. Wrzeszcz, Warszawa 1960,
12.    Tattvakaumudi 121, w: M. Eliade, Joga. Nieśmiertelność i wolność, przekł. B. Baranowski, Warszawa 1997,

Nowości

UWAGA!

Centrum Jogi Marii Stróżyk objęło swym patronatem dwie z Poznańskich szkół:

Yoga Academy

ul. św. Marcin 31/1a
61-806 Poznań
tel.: 505-904-825
e-mail: info@yogaacademy.pl

 

Klub Joga Wita

ul. Wspólna 40
61-481 Poznań
tel.: +48 530 378 848
e-mail: info@jogawita.pl

Każdy tu znajdzie relaks

Ciepłe barwy liści, śpiew ptaków, spokój i harmonia –  krajobraz tak bliski, a jednocześnie tak daleki od miejskiego. W otoczeniu pięknej przyrody Wielkopolskiego Parku Narodowego praktyka jogi to niezapomniana przyjemność.
Październik to tradycyjnie miesiąc otwierający sezon warsztatów w Jeziorach. Wyjątkowych, bo prowadzonych przez Marię Stróżyk. Przyjeżdżają tu wszyscy, którzy chcą przerwać na moment codzienny pośpiech i rutynę, ale też odkryć w sobie mnóstwo energii i możliwości swojego ciała. Zajęcia przeznaczone są dla wszystkich bez względu na wiek – zarówno dla osób praktykujących codziennie jak i dla tych, którzy chcą spróbować po raz pierwszy.
Pies z głową w dole, żółw, krowi pysk, drzewo, łuk, trójkąt – te i wiele innych asan wykonywanych było podczas ostatniego weekendu od 24 do 26 października w podpoznańskich Jeziorach. Piątkowy wieczór był przedsmakiem dwudniowej praktyki, która zakończyła się niedzielną ożywiającą umysł i ciało sesją. Natomiast sobota to intensywna i świadoma praca nad otwarciem barków oraz bioder. Niekończące się rozmowy i nowe przyjaźnie to coś dla ducha, a dla ciała wspólne pyszne wegetariańskie posiłki przygotowywane przez Izę i Danusię.

Warsztaty w Jeziorach mają to do siebie, że jeszcze przed ich końcem zaczyna się myśleć o następnych, a ileż radości sprawia joga z Marią.

 

Do zobaczenia w listopadzie!
Weronika

 

październik 2008

 

 

LESZEK MIODUCHOWSKI 6-7 luty 2010

W sobotę i niedzielę 6, 7 lutego b.r. grupa sympatyków jogi z wielkim zainteresowaniem i życzliwością przywitała Leszka

Mioduchowskiego- nauczyciela jogi z Lublina.
Poznawaliśmy jogę inaczej- znane asany, ale wykonywane z pomocami, które zaprojektował Leszek. Długie paski zaczepione

na drabinkach, pozwalające doświadczyć asan inaczej.
To było ciekawe.
Bez pośpiechu, dokładnie, z dużą uważnością nauczyciela przypominaliśmy sobie o wielkiej roli UWAGI. Uważności w

praktykowaniu asan, ale nie tylko, uważności zawsze i wszędzie: w pracy, w relacjach, w każdej czynności. Przyczynia się to do

zwiększenia świadomości i dodatnio wpływa na jakość życia.
Staraliśmy się praktykować świadomie.
Niektóre propozycje ćwiczeń Leszka zaskakiwały nas, ale z otwartością doświadczaliśmy nowego.
Niedzielna poranna medytacja była również ciekawą częścią warsztatu. Trudno opisać to doświadczenie słowami, gdyż jest

bardzo osobiste i w pewnym stopniu tajemnicze. Można zachęcić tylko wszystkich do odbycia takiej podróży w głąb siebie, do

badania swego potencjału i ograniczeń.
Dziękujemy bardzo nauczycielowi i wszystkim uczestnikom warsztatu za przyjazną atmosferę i wspólną praktykę.

 

Joanna Jakubik Hajdukiewicz

 

Strona Leszka: www.mioduchowski.org

 

 

Relacja z podróży Andrzeja do Indii

W lutym tego roku miałem szczęście przeżyć swoją życiową przygodę w Indiach. Trafiłem po raz pierwszy do mistrza, którego znałem do tej pory tylko z książki i z opowiadań. Była to dla mnie podróż do źródeł tej wiedzy i praktyki, która do tej pory bardzo pomogła mi przetrwać trudne chwile w życiu, nadała kierunek, pozwoliła lepiej zakorzenić się w rzeczywistości. Przez trzy tygodnie praktykowałem pod okiem nauczycieli z Instytutu Iyengara w Punie (Prasant Iyengar, Gita Iyengar – dzieci mistrza), a przez kolejny tydzień odpoczywałem na rajskim wybrzeżu Goa. Najkrócej – pobyt w Punie w Instytucie u Iyengara, stał się dla mnie doświadczeniem trzeźwiącym, uwalniającym od wyobrażeń i złudzeń. Ale jednocześnie pobyt w Indiach dał mi sporo radości i dobrego dystansu do siebie i do rzeczywistości, dał mi większe poczucie równowagi.
W Instytucie, jego funkcjonowaniu pełno jest zwyczajnej codzienności i jej problemów, a życie w Indiach (którego tak naprawde tylko liznąłem) mimo że pełne biedy, jest jakby prostsze. Choć warunki bytowe ogromnej większości ludzi są nieporównywalnie trudniejsze niż w Polsce, to wiodą oni życie jakby bardziej radosne, pełne zwyczajnych prostych radości, i to własnie zrobiło na mnie najtrwalsze wrażenie. Odnalazłem tam wiele zwyczajności. Zetknąłem się i łatwiej tam było mi pogodzić się z z niedoskonałościami w ludziach i w sobie. Wracałem szczęśliwszy, wypoczęty, bliższy sobie, lżejszy, pełen zapału i wewnętrznego ciepła.

Andrzej Kubiak, kwiecień 2006

Warsztaty z Konradem Kocotem

W dniach 22-23 kwietnia 2006 w Gołuchowie k.Kalisza odbyły się warsztaty jogi z Konradem Kocotem. W grupie około 30 osób, odkrywaliśmy coraz to nowe możliwości praktykowania. Warsztaty te były próbką prawdziwej jogi. Dzięki bardzo trafnym instrukcjom, Konrad pozwolił uczestnikom przekroczyć swoje dotychczasowe możliwości. Pozostawaliśmy w poprawniejszych pozycjach, przez dłuższy czas, doświadczając asan w dużo większym stopniu niż do tej pory, bez nadmiernego wysiłku, napięcia, bez wymuszania. Konrad Kocot potrafił wydobyć z nas to co najlepsze w sposób bardzo naturalny, sympatyczny i przede wszystkim systematyczny. Początkiem była oczywiście podstawa. Na bazie pozycji stojących (Trikonasana, Parśvakonasana, Ardha Chandrasana, Virabhadrasana I i III, Parśvotanasana) poznawaliśmy tajniki właściwego budowania pozycji od stóp do bioder. W drugim etapie, rozpatrywaliśmy właściwą pracę klatki piersiowej, barków, pleców. Następnie rola umysłu i oddychania w asanie. I jako ostatni element, łączący wszystkie te etapy, praca z energią. Konrad wprowadził nas w tematykę Bandh i roli jaką pełnią w zbudowaniu prawidłowej pozycji łącząc w doskonały sposób teorię z praktyką. Sesja poświęcona pozycjom odwróconym koncentrowała się na aspekcie pracy w parach (Adho Mukha Vrksasana, Sirsasana z partnerem, Salamba Sarvangasana na ławeczce). Podobnie, w zespołach, pracowaliśmy nad gięciami do tyłu (Urdhva Dhanurasana, ). Miłą atmosferę warsztatów dopełniały wspólne posiłki w jadłodajni położonej w przepięknej scenerii dawnych posiadłości Czartoryskich. Spacer poprzez park z widokiem na zamek wyostrzał dodatkowo apetyt (choć na brak apetytu nikt nie narzekał), a na tych którzy chcieli we właściwy sposób spędzić poobiednią sjestę czekały odbywające pranajamę żubry. ZDJĘCIA Z GOŁUCHOWA (kliknij zeby powiększyć) : Całą imprezę sprawnie zorganizowała pani Lidia Bilewicz.
Uczestnik, Dominik Pędzich

 

Wykład na temat „Praktyka kobiet w ciągu całego miesiąca”, wygłoszony przez Geetaji Iyengar 20 kwietnia 2002 (w ramach Wschodnio Europejskiej Konwencji Jogi w Częstochowie, Polska)

Przyjaciele! Adepci jogi!

Zanim rozpocznę wykład, chciałabym zaintonować modlitwę do Patanjalego, który wlaśnie, jak to często powtarzamy, wskazał nam ścieżkę. Ja będę recytować, a wy słuchajcie.
Om, om, om
Yogena.

Temat, którego omówienie mi powierzono, to w jaki sposób kobieta powinna układać całą swoją praktykę w ciągu jednego miesiąca.

To prawda, że joga jest przeznaczona dla każdego. Nikt nie jest wykluczony. Mężczyzna czy kobieta, dzieci, ludzie w podeszłym wieku, starcy, chorzy, kaleki – ścieżka jogi jest otwarta dla każdego. W końcu w jodze mówi się, że należy praktykować na miarę swoich możliwości. Dziś rano powiedziałam, że joga jest po to, abyśmy odkrywali się wciąż na nowo. Uczy, jak odnaleźć ogromny zakres możliwości, który w nas drzemie, i wydobyć go na powierzchnię, tak abyśmy mogli się odsłonić i zobaczyć, jacy w istocie jesteśmy. Kiedy mówię, żeby dostosowywać do swoich możliwości, oznacza to, że należy odszukać to, co jest głęboko w środku, prawdziwą potencjalną energię, która w sobie nosimy,  i wydobyć ją na powierzchnię. Właściwie w jodze nie ma nic takiego, o czym moglibyśmy mówić, że to albo tamto ktoś ma robić, a tego i tego nie. Patanjali mówi, że każdy musi odkryć, na jakim jest poziomie.  A więc jeśli chodzi o początkowy proces, to musimy wiedzieć, jaką mamy energię, jakie możliwości, co jesteśmy w stanie zrobić itd. Ale potem idziemy dalej, widzimy, jak stopniowo osiągamy kolejny stopień. Innymi słowy, nie ma żadnych barier, nie ma ograniczeń, żeby mówić: tego czy tamtego nie powinno sie robić, albo tego nie wolno komuś robić, a komuś – tamtego.

Kiedy pojawia się kwestia kobieta – mężczyzna, to również u Patanjalego nigdzie nie zostało powiedziane, że coś jest przeznaczone dla mężczyzn, a coś innego dla kobiet. On nikogo nie postrzega, ani mężczyzny, ani kobiety, że jest lepszy albo gorszy od drugiego. Ale przede wszystkim to sam praktykujący, sadhaka, musi być zawsze uczciwy (względem siebie), zawsze próbować wydobyć prawdę na świato dzienne tak, aby zaczął lepiej rozumieć siebie samego. Jeśli chodzi o praktykowanie jogi, nie ma różnic. Ale jeśli bierzemy pod uwagę mężczynę i kobietę, musimy zauważyć fakt, że istnieją pewne podstawowe różnice na poziomie ciała biologicznego. I to samo zauważamy wszędzie na świecie, że każda istota różni się od drugiej. Więc jako istoty ludzkie, mężczyznę i kobietę można porównywać, wiemy jednak, że istnieje różnica na poziomie ciała fizjologicznego. Nie oznacza to, że istnieje inna joga dla takiego czy innego rodzaju ciała. To tylko kwestia tego, jak dostosowujemy praktykę, aby przynosiła właściwą równowagę i była odpowiednia pod względem ciała fizycznego. A więc to właśnie przede wszystkim musimy zrozumieć.

Dziś główny temat dotyczy kobiet, tego, jak kobiety mają układać praktykę w ciągu miesiąca. Jeśli o to chodzi, każda kobieta wie, że jej ciało podlega pewnym przemianom w czasie jednego miesiąca. Przede wszystkim dlatego, że co miesiąc miesiączkuje. I to jest to, co w wyraźny sposób różni ją od mężczyzny. Mężczyzna także posiada hormony, które powodują zmiany w jego ciele. Lecz zmiany te nie są tak widoczne jak zmiany w ciele kobiety. I jest to wyznacznik kobiecości, menstruacja jest uznawana za wyznacznik kobiecości, jest jasne, że w ten sposób kobieta kontroluje, czy jest zdrowa, że zachowuje zdrowie ciała i umysłu, ponieważ jest to podstawowa funkcja jej ciała. I dlatego przez szacunek dla ciała, które ma do wykonania szczególne zadanie, szczególną funkcję, musimy dostosowywać praktykę. Jeśli nie sznujemy tego faktu, wówczas my sami nie szanujemy własnego istnienia. Kiedy mówię o braku szacunku dla własnego istnienia, dotyczy to zarówno mężczyzn jak i kobiet. Oto dlatego, skoro poruszamy ten temat, powinni się z nim zapoznać tak mężczyźni jak i kobiety. Ponieważ w gruncie rzeczy mężczyzna otrzymał życie przez kobietę, przez to, że jego matka miała miesiączkę. Jak mówię, każda istota żyjąca dąży do prokreacji. Nawet mała ameba, której życie trwa zaledwie kilka sekund czy minut, pragnie tylko zapewnić sobie potomstwo. Podobnie mężczyźni i kobiety mają to wewnętrzne silne, według Patanjalego, silne pragnienie, silną wolę reprodukcji. A kobieta, jako stworzona do reprodukcji, musi o siebie zadbać. To tak jak z obsiewaniem pola – najpierw musimy zadbać o samo pole. Pole musi być dobrej jakości, gleba musi być dobrej jakości. Zanim zasiejemy ziarno, trzeba zadbać o wiele rzeczy, tak aby pole było gotowe na wydanie dorodnego żniwa. Także dla kobiety najważniejszą rzeczą jest zadbać o to, aby jej ciało miało w sobie tę siłę, więc przygotowuje się ona w odpowiedni sposób. Kiedy wiemy to wszystko o sobie, wiemy już, dlaczego zmieniamy praktykę w trakcie miesiąca, od jednej miesiączki do drugiej.

Pierwszy etap to menstruacja. Musimy wiedzieć, jak i dlaczego kobieta musi praktykować pewne rzeczy w czasie miesiączki. To ma być wykład, ale jeśli ktoś z was może wejść na podwyższenie, aby zademonstrować skłony w przód i pozycje leżące, to zapraszam, ponieważ mamy tu pomoce, a demonstracja ułatwi zrozumienie. Czy ktoś jest gotów? Będziecie demonstrować asany, o których będę mówić.

Chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że często kobieta nie chce mówić, że ma miesiączkę. Nie chce oddzielać się od grupy, prosić, żeby mogła robić coś innego. Ale podkreślam, że w czasie menstruacji naprawdę powinnyśmy trzymać się określonego rodzaju praktyki. Bo od tego momentu zaczniemy utrzymywać ciało w zdrowiu. Ponieważ w okresie między jedną a drugą miesiączką zajdzie ogromna przemiana w równowadze hormonalnej. Nasze hormony, różne hormony, jakie mamy w ciele, będą się zmieniać z dnia na dzień. Każdego dnia, proszę to jasno zrozumieć, następuje zmiana. Oto dlaczego zauważamy zmiany także w ciele fizycznym, czasem czujemy się bardzo aktywne, że możemy wytrzymać stres nierzadko większy niż mężczyźni. A czasem czujemy się tak wyczerpane, że po prostu nic nie możemy robić. Czasem jesteś w idealnej równowadze, jeśli chodzi o ciało mentalne. A czasem doznajesz tak wielkiej nierównowagi emocjonalnej, że nawet będąc silną osobą, ktoś coś powie i nagle cała się trzęsiesz, denerwujesz. Przyczyną jest hormonalna huśtawka, przez nią my – nasze ciało i umysł – cierpi. Czasem jesteś w pełni sprawna, a czasem czujesz się beznadziejnie. Jeśli obserwujesz się, wiesz że wielokroć kiedy praktykujesz asany, pewnego dnia nagle twoje ciało robi się bardzo sztywne. Jak byś się nie starała, coś cię trzyma, nie możesz zrobić, nie możesz sie wygiąć, nie możesz się skręcić itd. A czasem widzisz, że wszystko wychodzi tak łatwo, i nie wiesz, jak to się dzieje, że to jest tak łatwe. A wszystko to zależy od hormonów. Trzeba się więc zastanowić, jak można utrzymać równowagę hormonalną. Przede wszystkim należy wiedzieć, jak ułożyć ogólną praktykę, ponieważ wybieramy asany dla praktyki ogólnej na dany dzień.

Przede wszystkim każdy musi zrozumieć, że często jeśli traktujemy asany jak ćwiczenia, to wtedy zwracamy uwagę na każdą inną asanę, jak pozycje stojące, wygiecia w przód, wygięcia w tył, ale mało zwracamy uwagi na sirsasanę i sarvangasanę. Często unikasz praktyki sirsasany i sarvangasany – stania na głowie i świecy. Podczas gdy stanie na głowie i świeca wraz z wariantami, czyli: parśvasirsasana, parivrtta ekapada sirsasana, badhakonasana, upavistakonasana w sirsasanie, podobnie sarvangasana, warianty w sarvangasanie: suptakonasana, upavistakonasana, baddhakonasana w sarvangasanie, te wszystkie asany utrzymują równowagę hormonalną. Tak jak codzinnie jemy, przecież codziennie myjemy się, jemy, co noc śpimy, tak samo musimy uczynić z naszą praktyką, musimy z niej zrobić nawyk. Innymi słowy w programie, w naszej praktyce, jeśli nic złego sie nie dzieje – stanie na głowie, świeca i warianty są podstawą. Jeśli będziesz trzymać się tej praktyki, zauważysz, jak bardzo pomoże ci ona w ciągu całego miesiąca. Tylko podczas menstruacji unikamy sirsasany i sarvangasany. Ponieważ jeśli podczas menstruacji wykonujesz pozycję na głowie i na barkach, zatrzymujesz to, co ma zostać wydalone. W kodeksie Ayurvedy czytamy, a jest to istotna cześć ayurvedy, że toksyny mają być wydalane z ciała, jeśli toksyny z ciała zostaną zaabsorbowane do środka, ciało cierpi, o czym wszyscy wiemy. Według Ayurvedy te toksyny mają zostać w jakiś sposób wydalone. Kiedy nie czujesz się dobrze, to lekarz pyta: czy masz zatwardzenie, czy oddajesz mocz bez problemów, czasem chce wiedzieć, ile wydalasz moczu itd. A poczas menstruacji, krew, którą wydalasz, ma z całą pewnością wydostać się na zawnątrz, a nie zatrzymać w środku. Więc podczas okresu unikamy sirsasany i sarvangasany, aby nie zatrzymywać tego, co ma zostać wydalone.

Po drugie, jeśli to ma się dokonać, musimy pamiętać, że nie możemy zbytnio napinać brzucha. Jeśli będziemy napinać, będziemy zatrzymywać, jeśli nie – będziemy wydalać. Trzeba więc wybierać te asany, w których brzuch nie jest bardzo napięty i twardy. Na przykład mamy pozycje leżące, w których odpoczywamy na plecach, tak że brzuch nie jest twardy. Można robić na przykład supta virasanę, supta badhakonasanę. To są pozycje leżące. Wśród nich trzeba sprawdzić, które są łatwe, a które trudniejsze. Kiedy leżysz w pozycji na plecach, zwłaszcza z wałkiem pod plecami, zauważ, że nie ma żadnego zacisku, żadnego napiecia w brzuchu. W tych pozycjach, kiedy leżysz na plecach, przede wszystkim zauważysz, że oddech zrobi się bardziej miękki, a lędźwie nie są napięte. Jest całkiem sporo pań, które podczas miesiączki mają skurcze, bóle, bóle nóg, bardziej się pocą. Zmęczenie ciała pochodzi jakby od środka, a te asany mogą pomóc. Jeśli ktoś nie może zgiąć nóg w ten sposób, może robić svastikasanę, proste skrzyżowanie nóg i położyć się. Kiedy kobieta kładzie się na plecach ze skrzyżowanymi nogami, to jej brzuch robi sie miękki od wewnątrz. Te osoby, które robią padmasanę, mogą oczywiście zrobić również matsyasanę. Czyli to są pozycje leżące.

Następnie, jeśli krwawienie jest bardzo mocne, wówczas kładziemy jeszcze jeden wałek w poprzek (skrzyżowane wałki), a stopy prawie razem w setu bandha sarvangasanie. Jeśli krwawienie jest bardzo mocne, powinno się nawet trzymać nogi wyżej, tak aby brzuch był miękki. Jest to bardzo pomocne zwłaszcza dla młodych dziewcząt, które cierpią na skurcze brzucha. Podczas egzaminów itd. mają one też tyle napięcia w głowie. I te pozycje im pomagają. Czyli przede wszystkim musimy uważać, aby nie zatrzymywać nic, co nie powinno być zatrzymane, a także uważać, żeby się psychicznie „nie rozlecieć”.

Po pozycjach leżących robimy skłony w przód. Asany takie jak janusirsasana, trianga mukhaikapada paścimottanasana. W tych pozycjach, zwróćcie uwagę, one mają wałek i opierają czoło na wałku. W normalnej praktyce, kiedy nie używamy wałka, wyciągamy ciało w przód, aby w końcu położyć głowę na goleniu. Ale teraz ona powinna mieć wzgląd na swoją energię, stan ciała itd. Kiedy więc wykonujemy to w ten sposób, mamy pewność, że obszar brzucha jest miękki. (pokażcie maricjasanę i ardha baddha padma paścimottansasanę). Widzicie, że te asany są trochę mocniejsze, ale to też zależy od tego, ile kto ma siły. W takiej grupie powiedziałabym janusirsasana, triangamukhaikapada paścimottansana, paścimottanasana, upavistakonasana. To są asany, które pomagają, skłony w przód. Często podczas menstruacji kobiety mają silne bóle głowy, migrenę. Kiedy mamy bardzo silną migrenę, skłony w przód są bardzo pomocne. Na przykład svastikasana – proste skrzyżowanie nóg (połóż wałek przed tym obszarem, a zobaczysz, że się rozluźni). W ten sposób można zrobić wiele rzeczy. I trzeba to robić w taki sposób, żeby przez dłuższy czas pozostawać spokojnie w każdej asanie. Ponieważ te asany wyraźnie hamują silną miesiączkę. Zwłaszcza osoby cierpiące na menorrhagię lub metrorrhagię, czyli silne krwawienie przez te 96 godzin, kiedy normalnie mamy okres. Zazwyczaj jest to cztery dni, i te cztery dni to dziewięćdziesiąt sześć godzin. Kiedy pojawia się silne krwawienie,  skłony w przód bardzo pomagają. Pod warunkiem, że wykonujemy je w taki sposób, że głowa spoczywa troszkę wyżej, a tułw nie schodzi w dół. Podobnie pozycje leżące, które pokazywałam wcześniej, również hamują silne krwawienie.

Po takim skłonie w przód można zrobić kilka pozycji stojących, o ile nie napina się okolica brzucha. Tutaj rozszerzasz nogi, zaplatasz ręce – uttanasana. Można zapleść ręce albo trzymać je na ziemi. Znowu trzeba uważać, żeby brzuch nie był napięty, żeby nie był twardy.  Na przykład adhomukha śvanasana. W tej pozycji ona trzyma wałek pod głową, tak że głowa odpoczywa. Można też robić adhomukha śvanasanę na linach. Kiedy ona wypchnie uda do tyłu, brzuch ma więcej przestrzeni i krwawienie jest kontrolowane, tak że nie pojawia się silne krwawienie. Podobnie parśvottanasana.  W tej pozycji także widzicie, że w ten sposób brzuch robi się miękki. Czasami okazuje się, że kiedy trzymamy głowę w dole, pojawia się ciężkość w brzuchu, zaczynają się skurcze, ale kiedy uniesiemy głowę i zrobimy wklęsłe plecy, brzuch uwalnia się od skurczów.  W takich przypadkach nawet często dajemy ławeczkę, żeby podeprzeć brzuch, co przynosi rozluźnienie. W taki sposób można robić niektóre pozycje stojące.

Chociaż, jak mówię, nie można robić pozycji odwróconych jak sirsasana i sarvangasana, ale można robić viparita dandasanę z pomocą i setubandhasarvangasanę z pomocą. Te pozycje z pewnością można robić podczas okresu. Jeśli trzymanie nóg w dole powoduje ból pleców itd., można tak jak ona trzymać je wyżej. Trzeba zrozumieć, że te pozycje mają być wykonane w taki sposób, żeby okolica miednicy i brzucha nie była skrócona, nie napinała się, i żeby w nich wypoczywać. Wiele kobiet cierpi na wewnętrzną depresję, silną depresję podczas miesiączki. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, to kiedy w tych pozycjach uniesiemy klatkę piersiową do góry i otworzymy klatkę, doświadczamy wielkiej ulgi w trakcie miesiączki. Po drugie podczas miesiączki estrogen jest niski i stopniowo zaczyna wzrastać im bliżej kolejnego okresu, w drugiej części cyklu. Estrogen w ciele sprawia, że jesteśmy aktywne, mamy świeży umysł, łatwo pozbywamy się zmęczenia itd. W tych pozycjach podczas menstruacji aktywizujemy czynniki odpowiedzialne za podnoszenie poziomu estrogenu. Innymi słowy, produkujemy hormony tak, żeby utrzymywały nas w zdrowiu.

Według ayurvedy menstruacja to czas pitty. Jak wiecie pitta, vata i kapha to trzy właściwości ciała. A podczas menstruacji mamy czas pitty, zwany pittakala. Jak widzicie wprowadziliśmy skłony w przód, wprowadziliśmy pozycje leżące. I to są dobre pozycje, nawet estrogen ma naturę pitta. Dajemy równowagę w taki sposób, żeby nie narastał ból głowy i mdłości, które zdarzają się podczas miesiączki. Musimy dbać, żeby nie powiększać zmęczenia. Ogień nie uchodzi z ciala, nie marnuje się i w tym znaczeniu te asany są pomocne. Trzeba wiedzieć, czemu to zostało tu wprowadzone. To prawda, że w pozycjach stojących krew będzie się wylewać i nie będzie przeszkód, jeśi chodzi o samą funkcję. Ale nie będziecie zachowywać energii, która zachowujecie w tych asanach. Spróbujcie zrozumieć to, o czym mówię. Podczas menstruacji, ponieważ estrogen rośnie, czujecie sie aktywne i myślicie, że możecie zrobić wszystko. Ale ten sam estrogen będzie spadał przez kolejne cztery dni, a nie powinien. A więc już stworzyłyście nierównowagę hormonalną. Ale jeśli zachowacie energię podczas menstruacji, a po menstruacji użyjecie tej energii, pomoże wam to zrobić postęp w waszej jogicznej sadhanie.

Teraz to, co będziemy robić po menstruacji. Załóżmy, że krwawienie już sie skończyło, co teraz trzeba robić. Krwawienie ustało. Ponieważ już się skończyło, robię wszystkie asany. Kiedy idziemy na obiad, chcemy coś zjeść, jesteśmy bardzo metodyczni. Mówimy – najpierw zupa, bo zupa pobudza głód i możemy zjeść więcej. Na koniec obiadu mówimy – teraz coś słodkiego, deser. A więc wtedy postępujemy bardzo metodycznie. Ale gdy chodzi o ciało, nie myślimy o tym, mówimy, mogę zrobić wszystko, każdą asanę. Ale pamiętaj, że i tu jest metoda. Jest związana z owulacją, która powinna nastąpić po piętnastu dniach. To jest zalążek kolejnej miesiączki,  zobacz, że tu się to zaczyna. Kiedy miesiączka się skończyla, krwawienie całkowicie ustało, co należy robić dalej. Kiedy skończysz miesiączkę, najpierw musisz wrócić do praktyki sirsasany i sarvangasany. To są dwie pozycje, które pierwsze przywracają równowagę hormonalną. Często w tym czasie robicie pozycje stojące, wygięcia do tyłu, wszystko. Zwłaszcza jak jesteś dobra w zaawansowanych pozycjach, jak balanse, zaawansowane wygięcia do tyłu, to chcesz to wszystko zrobić. Tak naprawdę należy pozostawać w pozycjach odwróconych przynajmniej 8 do 10 minut. Możesz oczywiście robić warianty w sirsasanie i warianty w sarvangasanie, wszystkie, jakie potrafisz. Powiedziałabym, że najlepiej, jak zrobisz baddhakonasanę, upavistakonasanę i supta konasanę. W tych pozycjach zobaczycie od razu – one obie robią badhakonasanę. Trzy do czterech dni po tym, jak pojawiło się krwawienie, tutaj widzimy, że narządy brzuszne wracają na swoje miejsce, uspokajają się. Jeśli skaleczysz się w ręke, to ona boli cały czas, bo skóra jest uszkodzona. W podobny sposób, musicie robić stanie na głowie i stanie na barkach i warianty, wówczas zrozumiecie jak wewnętrzna skóra, wewnętrzna skóra to znaczy wewnętrzna powłoka pochwy, wewnętrzna błona macicy, jak pozwalamy, żeby opadła do środka. W tych pozycjach (ekapada sirsasana i parśvaikapadasirsasana) czujesz, że okolica pochwy idzie do środka, goi się. Tak jak narządy, tak samo chcemy, żeby te miejsca wyleczyły się, musimy dbać, żeby nastąpiło to wewnętrzne gojenie. Na pewno można robić te pozycje (warianty w odwróconych), w których czujecie otwarcie w rejonie dolnego brzucha. Czujecie, że rejon miednicy otwiera się, można zrobić padmasanę i urdhva padmasanę, to jest w porządku, nie szkodzi. Czyli po pierwsze mówię, że kiedy kończy się okres, zaczynamy praktykę najpierw od sirsasany, sarvangasany i  wariantów. Można zrobić halasanę, bez przeszkód, suptakonasanę, rozszerzając nogi, parśvahalasanę itd. Czasem po wykonaniu tych asan pojawia się odrobina krwawienia i oznacza to, że jeszcze było w ciele coś, co należało wyrzucić. Zazwyczaj oznacza to, że w tym momencie skończył się okres. I jest to normalne zjawisko. Bez przeszkód można robić stanie na rękach i stanie na przedramionach. Czyli powiedziałabym, że potem należy się bardziej skoncentrować na pozycjach odwróconych. Jeśli będziecie się obserwować, gdy to robicie, doświadczycie, że jesteście wtedy w stanie zrobić trochę więcej niż robicie normalnie. Czas pozostawania w sirsasanie i sarvangasanie wydłuża się. I odkrywacie, że w waszym ciele pojawiła się równowaga, albo zmniejszyła nerwowość, niepokój. Ten czas nazywamy czasem po menstruacji.

Po tym czasie stopniowo poszerzaj praktykę, począwszy od asan stojących, wygięć do tyłu itd. Ten czas nazywa się czasem późno pomiesiączkowym albo czasem późno po miesiączce. W tym czasie po czterech dniach miesiączki od 5. prawie do 12. dnia estrogen stopniowo wzrasta. I tu dochodzimy do punktu, w którym po 13 dniach nadchodzi czas na owulację. Okres pomiędzy menstruacją i owulacją to jest bardzo dobry czas dla każdego, żeby popracować nad wygięciami do tyłu, pozycjami stojącymi, aby system wydzielenia wewnętrznego był w równowadze.

Ale kiedy dochodzimy do czasu jajeczkowania, pojawią się pewne zmiany w hormonach. Po menstruacji, jak mówiłam, macie robić sirsasanę, sarvangasanę i warianty. Wtedy stymulowana jest przysadka.  Widzicie, w naszym mózgu, w podwzgórzu, zachodzi proces, który ma pewną zdolność pobudzania wydzielania hormonów podwzgórza. Kiedy robisz sirsasanę i sarvangasanę z tego podwzgórza energia powodująca wydzielanie hormonu dociera bezpośrednio do jajników. Kiedy dochodzisz do 13-16 dnia, kiedy jest czas owulacji, powiedzmy piętnastego albo szesnastego dnia po miesiączce, te osoby, które nie mają żadnych problemów, mogą kontynuować praktykę bez zmian. A jeśli macie kłopot z jajeczkowaniem i ze względu na to nie macie właściwej miesiączki, nie możecie zajść w ciążę itd. to pojawia się problem. Wówczas należy dostosować praktykę. Zwróćcie uwagę, aby w tym czasie, w czasie owulacji, nie wykonywać ciężkiej pracy, zwłaszcza wygięć do tyłu, takich jak dużo urdhva dhanurasany, dużo viparita dandasany. Ale znowu musicie skoncentrować się na sirsasanie i sarvangasanie, a jeśli robicie wygięcia do tyłu, to powinnyście je robić z pomocami, takimi jak te ławki. Pamiętajcie, żeby podpierać rejon miednicy we wszystkich wygięciach do tyłu. Pozwólcie, że na coś zwrócę uwagę (w tych wygieciach do tyłu). Podczas wykonywania wygięć do tyłu, jeśli kierujesz brzuch w dół, jak w urdvadhanurasanie, ustrasanie, kapotasanie, po pierwsze zrobisz złą pozycję i cały twój system będzie zaburzony. A jeśli masz problem z owulacja, to jeszcze go pogłębisz. Czyli musisz dbać o to, aby od okolicy brzucha unosić się do góry. Czyli na przykład taka asana jak urdvadhanurasana powinna być wykonywana z nogami wyżej, a rękoma w dole, tak aby rejon miednicy był w górze (nogi na ławeczce do simhasany). Nie możemy pozwalać, żeby miednica szła w dół. W ten sposób można zrobić viparita dandasanę, urdvadhanurasanę, gdy miednica idzie do góry i nie pozawalamy jej opaść. W niektórych przypadkach musimy trzymać nogi jeszcze wyżej. Nie pokażę ze szczegółami, ale podnosisz się, idziesz do przodu i jeszcze wyżej. W ten sposób wygięcie do tyłu staje się prawie pozycją odwróconą. Ponieważ stopy są wyżej, okolica pochwy jest wyżej, rejon odbytu jest wyżej, zauważasz, że od brzucha do głowy ten rejon unosi się. Te kobiety, które mają owulację i chcą zajść w ciążę, muszą unikać innych asan i pozostać przy sirsasanie, sarvangasanie i skłonach w przód. Te są bezpieczne. Ale możecie zauważyć, że kiedy jesteście dokładnie w czasie jajeczkowania, każdy, to znaczy, czy kobieta ma menstruować, czy zajść w ciążę, to jest bez znaczenia, ale każdy czuje, że ma trochę mniej siły, spadek formy. I dokładnie wtedy jesteś rozczarowana, bo wiesz, że robiłaś więcej wygięć do tyłu i lepiej, pamietasz że balanse robiłaś lepiej, a w tym czasie asany nie przychodzą tak łatwo jak przedtem. Widzisz, że ciało robi się bardziej sztywne. A jeśli robisz coś, przy czym się bardziej pocisz, to jeśli wcześniej spociłaś się po dziesięciu urdhvadhanurasanach, to teraz spocisz się po trzech. Ponieważ estrogen opada, a progesteron zaczyna rosnąć. I tak jest dobrze, ponieważ jest to przygotowanie albo do następnej menstruacji, albo do ciąży. A więc podczas owulacji trzeba zachować pewną ostrożność. Jeśli nie zamierzasz zachodzić w ciążę, ale odczuwasz owulacyjny spadek energii, musisz dostosować swoje asany.

Następny okres to czas po owulacji, 17-20 dzień. Jest to okres, w  którym czasami sztywność ciała jeszcze się wzmaga. Nie należy się tego obawiać. Ale jeśli w tym czasie skoncentrujesz się bardziej na upavistakonasanie, baddhakonasanie, pozycjach siedzących, jeśli siedzisz w nich wygodnie, podobnie suptapadangusthasana boczna, zauważysz znaczne otwieranie miednicy, naprawdę swobodne w tym okresie. Podczas owulacji zobaczysz, że nawet twoja skłonność do rozdrażnienia może się zmniejszyć. (suptapadangustasana) Kładziesz nogę na bok w ten sposób, miednica otwiera się, możesz albo iść do końca, albo użyć podpórki. Podobnie można robić uthita hasta padangustasana (z noga podpartą). Te asany należy robić, jeśli wiesz, że zdarza się, że twoje ciało jest sztywniejsze. I po tym można dołączyć pozycje stojące, wygięcia do tyłu, to co do tej pory robiłaś.

Ale jest to także czas na pozycje leżące – te osoby, które zaczynają odczuwać napięcie przedmiesiączkowe, albo zespół przedmiesiączkowy, dla nich te asany będą pomocne. Wiele kobiet przed okresem odczuwa ciężkość ciała, ciężkość piersi, jakiś ból w ciele, dreszcze, kaszel, często mają podwyższoną temperaturę. To bardzo częste dolegliwości u kobiet przed miesiączką. A więc na cztery dni przedtem trzeba robić te asany, aby pozbyć się napięcia przedmiesiączkowego itd. W tym czasie, jeśli masz napięcie przedmiesiączkowe, boli cię głowa, nie możesz jeść, masz kłopoty z trawieniem, powinnaś robić janusirsasnę, która już była pokazywana, skłon w przód, czoło podparte itd. Musisz robić sarvangasanę z krzesłem, pół halasanę. Jeśli boli głowa, nie rób sirsasany, jeśli nie – oczywiście, sirsasanę też robimy. Dalej, w trakcie napięcia przedmiesiączkowego, jak już jesteś całkiem w dołku, to brak ci energii. Te osoby, które tak się czują, uczucie depresji, niepokój emocjonalny, złość, brak równowagi umysłu itd, powinny zwrócić uwagę na praktykę niektórych wygięć do tyłu, które im pomogą, a które już widzieliście, na ławeczce do viparita dandasany i skrzynce do simhasany. Moga robić viparita dandasanę na krześle. Tego rodzaju wygięcia do tyłu pomagają wyjść z depresji i niepokoju emocjonalnego.

Dobrze wiecie, że podczas miesiączki mamy skurcze brzucha, czyli bolesne miesiączkowanie (dysmenorrhea). Aby tego uniknąć, na cztery dni przed okresem na pewno trzeba tak ułożyć praktykę, aby pozbyć się tego kłopotu. Jedyna różnica między praktyką podczas miesiączki a przed miesiączką polega na tym, że podczas miesiączki nie robimy sirsasany i sarvangasany, a przed miesiączką oczywiście – tak, robimy sirsasanę i sarvangasanę. Można więc przedtem robić pozycje odwrócone, aby uniknąć późniejszych problemów. Możesz skoncentrować się na skłonach w przód, aby uniknąć bólu głowy itd. Nawet asany takie jak ardhacandrasana, nie robisz żadnych pozycji stojących, ale ardhacandrasana jest taka, że wykonywana w czasie od owulacji do czasu przed miesiączką pomaga utrzymać zdrowie. Ale zamiast robić ją na środku, jeśli oprzesz się o ścianę, o równoważnię, czy na innej tego rodzaju podpórce, zobaczysz, że możesz popracowac w tym czasie z okolicą miednicy. Kobiety, które normalnie nie jajeczkują, a jajeczkowały i mogą zajść w ciążę, powinny jeszcze bardziej skupić się na ardhacandrasanie. Te, które podczas miesiączki silnie krwawią, powinny bardziej skupić się na utthita trikonasanie, utthita parśvakonasanie. Zobaczysz, że kiedy użyjesz kostki, zwiększy się skręt miednicy. W czasie przed miesiączką zauważycie, że możecie bardziej skręcić brzuch. Podobnie ardhacandrasana, virabhadrasana II (ardhacandrasana). Możesz ustawić się z plecami na ścianie, tak że bardziej otworzysz rejon miednicy, otworzysz klatkę, odnajdziesz lekkość. Ale w parivrtta trikonasanie, parivrtta parśvakonasanie, virabhadrasanie, tu jest rotacja brzucha, jeśli robicie te asany przed miesiączką, czujecie twardość w brzuchu. Ale z pewnością można je robić po menstruacji, ponieważ wtedy przychodzą znacznie łatwiej. Lepiej poznajesz te asany. Jeśli zachowasz to wspomnienie, rotacja będzie coraz większa. A skoro mamy w naszym uczeniu się wchodzić na coraz wyższy poziom, to tak, po menstruacji zrobimy to lepiej. (Zrób virabhadrasanę III) W czasie przed menstruacją, jeśli masz skłonność do bólu głowy, skurczów brzucha itd, tej pozycji również nie powinno się wykonywać.

Chciałam jeszcze powiedzieć, że nie proszę was, żebyście całkiem przestały robić pozycję, macie obserwować wasze ciało, macie zrozumieć, że pojawia się ból, dlaczego pojawia się ból i wówczas same odkryjecie, których asan macie unikać. Ale jeśli nie macie problemu tego rodzaju, możecie je robić.

Teraz po okresie przed menstruacją znów dochodzimy do miesiączki. Wówczas trzymaj się praktyki, która została omówiona. Ale przy menstruacji mamy wiele problemów. Przede wszystkim, po pierwsze czasem nie dostajesz miesiączki, albo przychodzi po czasie. Jeśli nie masz menstruacji, to to sie nazywa amenorrhoea. Albo zauważasz, że sie spóźnia. Jeśli takie opóźnianie ma miejsce, musisz dopilnować, aby zlikwidować ten problem, musisz trzymać się wygięć do tyłu, aby dostać miesiączkę, żeby pojawiła się krew, coś w rodzaju menstruacji. Ale w tym czasie, jeśli jest ci dobrze i chcesz ambitnie zrobić trochę więcej, to w ten sposób zaburzasz praktykę, to nie jest dobre. To nie czas na gorliwość w praktyce, bo możesz wprowadzić w swoim ciele zaburzenia. Ale z drugiej strony o amenorrhei mówi się, gdy przez 3 miesiące, albo 4 miesiące nie masz menstruacji, a czasami raz, w jednym miesiącu masz miesiączkę, a potem przez trzy miesiące, sześć miesięcy znowu nie masz miesiączki. Zwłaszcza przy zimnej pogodzie częściej się to zdarza. Ayurveda tłumaczy to wzrostem kaphy. Kapha blokuje wszystkie rejony w środku.  Powiększa je i blokuje. I oczywiście to zakłóca system. Aby uniknąć amenorhoei, to znaczy braku menstruacji, trzeba wykonywać pewne asany. Na amenorrhoeę trzeba się trzymać sirsasany i sarvangasany bardzo regularnie. Musisz dopilnować regularnej praktyki pozycji odwróconych. Musisz zadbać o praktykę wygięć do tyłu, jak mówiłam wcześniej, przed owulacją. Widzieliście wygięcia do tyłu, które omawiałam, z nogami wyżej. Te wszystkie rzeczy trzeba robić, aby uniknąć amenorrhei.

Już mówilam o bolesnej miesiączce (dysmenorhhoei). Pamiętacie, jak one robiły utthita hasta padangustasanę, supta padangustasanę, baddha konasanę, upavistakonasanę? Powiedziałam, że macie to robić przed menstruacją w trakcie praktyki. To naprawdę pomaga unikąć potem bólu.

Dalej, jeśli spytacie o menorrhagię i metrorrhagię. Przy menorrhagii obfite krwawienie pojawia się w ciągu tych czterech dni, a przy metrorrhagii nawet dłużej, kiedy już zbliża sie koniec okresu, wciąż jest obfite krwawienie. W takim przypadku w trakcie okresu trzeba zostać przy pozycjach leżących. Pozycje leżące pomagają bardziej niż skłony w przód. Czyli te osoby, które są pewne, że mają menorrhagię albo metrorrhagię, przedłużajace się obfite krwawienie, albo obfite miesiączki, powinny robić pozycje leżące.

Dalej jest hypomenorrhoea, kiedy za każdym razem krwawienie jest bardzo skąpe. Masz mestruację przez trzy, cztery dni, ale pojawia się bardzo nieznaczne krwawienie. Skłony w przód pomagają przy hypomenorrhoei. Na przykład malasana. Wykonywanie tej asany jest bardzo korzystne. Czasami takie asany jak kurmasana pomagają przy menorrhei, bo wyrzucają  krew od razu.

Olgimenorrhoea polega na tym, że okres jest nieznaczny, ale przez długi czas. Przy metrorrhei krwawienie jest bardzo silne przez wiele dni. A przy oligomenorhhoei krwawienie jest niewielkie, ale przeciąga się na 8, 10 dni bez przerwy. Podczas oligomenorrhoei krwawienie jest w normie, ale przeciąga sie na dłuższy czas (8-10 dni), a przy metrorrhei kwawienie jest silne i trwa przez dłuższy czas. Widzisz, że nie masz mocnej miesiączki, ale ciągnie się przez 10 dni. Mówisz : „Wciąż mam krwawienie, wciąż krwawię, niedużo, ale cały czas.” W takim przypadku pozycje stojące pomagają wydalić to, co jest w środku, szybciej. A więc podczas menstruacji, przy takim czasie krwawienia 10-12 dni powinnaś robić pozycje stojące. Po wykonaniu pozycji stojących należy zrobić pozycje leżące, aby narządy wewnętrzne były pod kontrolą.

Kiedy menstruacja trwa tylko jeden dzień, albo półtora dnia, to sie nazywa polymenorrhoea. Takie osoby czują się niezadowolone z tak krótkiego okresu i sądzą, że jeszcze się nie skończył. W takim wypadku pamiętaj, żeby robić pozycje stojące. W niektórych przypadkach nawet skręty pomagają, aby nastąpiło pełne krwawienie. Krwawienie zależy bardziej od hormonów wewnętrznych. Czasem to jest całkiem naturalne, że masz krótszy okres, dłuższy okres, silniejsze albo słabsze krwawienie itd.

Jest jeszcze kwestia leucorrhoea albo białego śluzu, który zdarza się kobietom przez wszystkie dni normalnej miesiączki i po miesiączce. Wówczas czasami czujemy się kompletnie wykończone, zmęczone wewnętrznie, i to drażni przez cały czas. W tym wypadku trzeba pilnować, żeby robić pozycje leżące bardzo regularnie, a w pozycjach stojących nie pozwalać, żeby brzuch napinał się i twardniał. Ale najlepsze są pozycje odwrócone, żeby unikąć białego śluzu. Rozumiemy teraz jak ważne jest bardzo regularne wykonywanie pozycji odwróconych jak sirsasany i wariantów, sarvangasany i wariantów, stania na rękach i na przedramionach.

Często obserwujecie, że po menstruacji, kiedy stoicie całkiem pokrzywione, przez pochwę wydobywa się powietrze. Wiele kobiet nie pyta o to, ale często kiedy robią stanie na głowie albo na barkach, powietrze wydobywa się wydając dźwięk. Nie powinno to was niepokoić. Ale właśnie z tej przyczyny każe nam się robić sirsasanę i sarvangasanę po menstruacji, aby uniknąć tych problemów. W sirsasanie i sarvangasanie pozycja musi być poprawna. Musicie zwrócić uwage na to, żeby okolica odbytu była wyżej, a pochwa niżej. Kiedy stoisz w tadasanie, mówiłam, żeby nie wypychać przodów ud do przodu. Mówiłam, że przody ud idą do tyłów ud. I wyjaśniałam jak mięśnie mają iść do kości. Mówiłam o zewnętrznych udach, które skręcają się od zewnątrz, do środka.  A tyły ud mają się otwierać od środka na zewnątrz. Te same techniki są ważne w sirsasanie i są ważne w sarvangasanie, żeby uniknąć problemów tego rodzaju. Mam nadzieję, że macie jasny obraz tego, jak pracować z ciałem i zrozumieć te problemy.

Zauważcie, że przez pierwsze 15 dni po menstruacji wasze ciało doskonale działa, jeśli coś z nim robicie, ale przez następne 15 dni już tak dobrze nie współpracuje. Czujecie zmęczenie, złość, ociężałość, gorąco itd. Oto dlaczego musicie dostosowywać swoją praktykę. Praktyka we wcześniejszym czasie pomaga praktykować przez kolejne 15 dni. A drugie 15 dni pomaga we wczesnej praktyce. To nie jest kwestia, czy robicie mniej czy więcej. To kwestia jak dajecie sobie z tym radę i jak się dostosowujecie. Nawet jeśli chodzi o pranayamę.

Podczas menstruacji nie możesz za bardzo robić pranayamy. Zauważasz, że masz mniejszą pojemność. Masz w sobie jakieś znużenie. Nie wolno ci zmuszać ciała do pranayamy. Nawet pomimo tego, że robisz pranayamę w śavasanie. Podczas menstruacji, gdy robisz pranayamę w śavasanie, to i sen będzie miły, nie ma w tym nic złego. Dobra śavasana z dobrym snem da ci energię na później. Tak naprawdę to pomaga ci usunąć tamogunę. Pewnie wiesz, że są pewne guny: sattvoguna, rajasguna i tamoguna. Miesiączka to czas, w którym jest więcej tamoguny. Nie chce ci sie robić dużo ciężkiej pracy, mocnej pracy itd. Nie tylko w jodze, w asanach i pranayamie, ale jak ktoś nagle prosi cię, żebyś coś zrobiła, to wiesz, że to za dużo dla ciebie. Ponieważ to jest czas, kiedy tamoguna wzrasta. Ze względu na tamogunę jeśli przy wchodzeniu w śavasanę ktoś zapadnie w normalny sen, to to nie ma znaczenia. Potem czujesz, że dzięki temu wstajesz jak nowa. Ale po menstruacji to jest bardzo dobry czas, żeby robić właściwą pranayamę. Nawet jeśli zapadniesz w sen podczas pranayamy w śavasanie, zwykle zauważysz, że masz większą pojemność. Twój zakres wdechu, zatrzymania, wydechu itd wzrasta. Podczas okresu jajeczkowania również zauważysz, że pranayama pomaga owulacji przebiegać poprawnie. Co więcej, jeśli chodzi o mulabandhę, albo jeśli praktykujesz uddhiyanabandhę, to podczas owulacji ona nie wychodzi dobrze. Wiem, że wiele z was tego nie robi, ale to tylko informacyjnie mówię, że podczas owulacji to nie wychodzi. Ponieważ dokładnie w tym czasie rejon dolnego brzucha zaczyna robić się ciężki. Przed menstruacją, kiedy wiesz, że masz napiecie, twardość itd, najlepiej znowu jest robić vilomęviloma II. Zwłaszcza wydech z przerwami bardziej pomaga przed miesiączką. Wdech z przerwami pomaga bardziej po miesiączce, wydech z przerwami pomaga bardziej przed miesiączką. Trzeba się nauczyć obserwować nieznaczne różnice, które pojawiają się w cyklu. Jeśli robisz więcej dłuższych wydechów w czasie przed miesiączką, stwierdzisz, że lepiej dajesz sobie radę z napięciem przedmiesiączkowym. Jesteś w stanie sprostać napięciu. Natomiast przed owulacją gromadzisz energię, jeśli robisz wdech z przerwami albo mocniesze wdechy ujjayi albo kumbhakę itd. W ten sposób, przez cały miesiąc trzeba tak sobie organizować praktykę, żeby nie marnować energii. Stąd te asany na cały cykl od menstruacji do menstruacji.

W czasie od pierwszej miesiączki do menopauzy cała praktyka powinna być organizowana w ten sposób. Załóżmy, że zaczyna się krwawienie i do wieku 25 lat, do urodzenia dziecka, kiedy kobieta zostaje matką, do tego czasu skłony w przód i pozycje stojące, wszystko pomaga w trakcie miesiączki. Ale kiedy dojdziemy do środkowego okresu menstruacji, powiedzmy w wieku od 25 do 50 lat, czy jak długo to potrwa, pomagają bardziej te asany, które właśnie widzieliście. A w czasie przed menopauzą, kiedy krwawienie wciąż się zdarza, ale już zaczyna zanikać, zobaczysz, że bardziej pomagają janusirsasana i upavistakonasana. Nawet jeśli robisz skłon w przód, to używaj wałka, tak jak widzieliście. Po drugie jeszcze bardziej pomaga baddhakonasana i upavistakonasana. I tak jak widzieliście demonstrację suptapadangustasany i uthita hasta padangustasany. Te asany robimy, kiedy zbliżamy się do menopauzy. Podczas miesiączki, jak mówiam, nie powinno się robić pozycji odwróconych. Podobnie nie należy robić navasany, ubhaya padangustasany, urdva prasarita padasany itd, urdva mukha paścimottanasany, kiedy nogi są w górze nie powinno się robić, navasany, ardha navasany, jathara parivartanasany, unikaj wszystkich tych asan. Ponieważ po nich brzuch będzie twardy, krwawienie bardzo mocne i uszkodzisz się w środku. Tak jak sirsasana i sarvangasana sprawiają, że zatrzymujesz krew w środku, tak te asany sprawią, że będziesz cały czas cierpieć, a krew będzie lecieć, jakby miesiączka nigdy się nie miała skończyć. Często kiedy zbliżacie sie do menopauzy, widzicie że ciało robi się ciężkie, brzuch robi się gruby, pośladki robią się grube i to was denerwuje. A tymczasem musimy zaakceptować swój wiek i uszanować go. W tym czasie źle jest chudnąć na siłę z jakiejkolwiek przyczyny. Wiele kobiet chce robić jatharaparivartanasanę, navasany, żeby brzuch, który urósł, ciężkie pośladki zmniejszyły się. Ale to złe zachowanie, złe rozumienie. Kiedy to robicie, czynicie sobie większą krzywdę, uderzenia gorąca nigdy się nie skończą, ciśnienie krwi nie spadnie, ciało robi się gorące, twarz czerwona. Wiele razy ciało fizyczne mówi: „nie ma problemu, nogi w góre, w dół, co z tego”. Kobiety przychodzą i mówią:” och, umiem robić navasanę, umiem robić urdhva prasarita padasanę. Ale twarz robi się nabrzmiała, gorąca itd. Więc nie o to chodzi, czy umiesz, czy nie umiesz. Pytanie, dlaczego po wykonaniu twarz robi się napięta. Nie wolno do tego doprowadzić. Któregoś dnia to może doprowadzić do choroby, jak nadciśnienie. Jeśli robisz to od czasu do czasu, zobaczysz, że ociężałość wraca do normy. Ale jeśli ciężko pracujesz, żeby zrzucić wagę, to może spowodować problemy. Zrozumcie to!

Ktoś powiedział mi, że zajęcia jogi są tu dla was sporym problemem. Przyczyna, która za tym stoi, to fakt, że nie planujecie sobie regularnego programu na miesiąc we właściwy sposób. Naprawdę irytują mnie osoby, które mowią: Praktykuję wszystko, wygięcia do tyłu też, skłony w przód, robię wszystko, tylko nie zbyt wiele sirsasany i sarvangasany. Często inne asany robią przez dluższy czas, a jak dochodzi do sirsasany i sarvangasany, to robią 3 minuty, 5 minut i zostawiają to. Ja już powiedzialam wczesniej, nawet po menstruacji po prostu muszą (tylko) robić stanie na glowie i stanie na barkach. Musimy zadbać o to, żeby regularnie poświęcać od 30 do 45 minut na sirsasanę i sarvangasanę. Więc jeśli stoisz w sirsasanie i wariantach 8 do 10 minut, to lepiej rób ją regularnie. Ponieważ wiele z was ma w sirsasanie problem z szyją i nie jesteście w stanie wytrzymywać długiego czasu, to musicie przynajmniej robic sarvangasanę. I musicie nauczyć się układać pomoce, jak do sirsasany na linie, sarvangasany z krzesłem, żeby nadrobić ten czas. A kiedy nadrobicie ten czas, zobaczycie, ze problem sie zmniejsza.

Endometrioza zdarza sie, ponieważ tego unikacie i po menstruacji natychmiast zaczynacie robić inne asany, a nie zbyt wiele sirsasany i sarvangasany. A w rzeczywistości po miesiączce, przy problemach, po miesiączce musicie się skoncentrować bardziej na takich jak suptakonasana, parśva halasana, halasana, ekapadasarvangasana, w których obserwujecie, że dolny brzuch opada do środka, a powłoki brzucha po prostu rozluźniają się. Podobnie kiedy nogi są wyżej w urdhva dhanurasanie i viparita dandasanie. Ona pokazywala urdhva dhanurasanę i wy musicie zrozumieć, jak macie robić wygięcia do tyłu. Zwróćcie uwagę, żeby wasza miednica, pośladki były uniesione do góry, żeby unikać problemów.

Było pytanie o owulacje, co robić kiedy nie następuje jajeczkowanie. Trzeba regularnie praktykować asany, które pokazywałam, zwłaszcza trikonasanę, parśvakonasanę, virabhadrasanę II i ardhacandrasanę. Kiedy chodzi o parśvottanasanę, uttanasanę, adho mukha śvanasanę, pokazywałam, widzieliście, że ręce były na kostkach, plecy wklęsłe. Może robić prasarita padottanasanę z plecami wklęsłymi, może położyć ręce na kostki, żeby jeszcze mocniej wydłużyć kręgosłup i zrobić wklęsłe plecy. Kiedy trzyma się ręce na wysokich kostkach, zauważcie, że pośladki i klatka piersiowa unoszą się. Ponieważ ona jest dość wysoka (osoba demonstrująca pozycję) musi ustawić kostki w ten sposób (płasko). To pomaga na te problemy: z owulacją, a także na endometriozę. W Punie często osobom z napięciem w brzuchu każemy ułożyć brzuch na tej ławeczce (ławeczka + wałek). Od dolnego brzucha do szczytu klatki piersiowej musicie się całkowicie wyciągnąć w przód. Na oba problemy te asany, które teraz widzicie, coś takiego, wałek trzeba dopasować, przynajmniej teraz wiecie, jak sobie z tym radzić. Plecy rozluźniają się, ból przy miesiączce zmniejsza się w tego typu asanach. Tak więc każdy musi wiedzieć, co wybrać. Jak mówiam na owulacje trzeba robić stanie na gowie, stanie na barkach. Podczas owulacji macie robić stanie na glowie, stanie na barkach, nie robić wygięć do tylu na siłę, ale można robić skłony w przód. Bardziej skoncentrujcie się na praktyce upavista konasany, baddha konasany, suptapadangustasany, utthita hasta padangustasany, one wszystkie wam pomogą.

Mam nadzieję, że rozumiecie, co powiedziałam. OK. Czy to jest jasne? Czy pozostały jeszcze jakieś pytania?

P: Czy możesz powiedzieć kilka słów o zestawie na endometriozę?

O: Właśnie mówiłam. Na endometriozę – pozycje stojące z wklęsłymi plecami, paścimottanasana z wklęsłymi plecami, ręce na kostkach, prasarita padottanasana, stanie na głowie, stanie na barkach po miesiączce. Można robić na linach, nogi w baddhakonasanie, sirsasana baddhakonasana, nogi szeroko – upavistakonasana albo sirsasana na linie. Można robić sarvangasanę na krześle w baddhakonasanie, suptakonasana z nogami szeroko. I mówiłam o wygięciach w tył ze stopami wyżej, ręce na dole jak w viparita dandasana i urdhva dhanurasana – to właśnie trzeba robić.

 

(Tłumaczenie Anna Gładysz )

Zwróć uwagę na swój oddech.

Celem mojej wypowiedzi na łamach naszej strony jest chęć zwrócenia uwagi i zachęcenie osób praktykujących hatha jogę do uświadomienia sobie ogromnej roli oddechu podczas wykonywania asan w trakcie zajęć grupowych oraz do indywidualnego podejmowania i kontynuowania regularnej praktyki pranajamy we własnym zakresie, w bardzo wstępnej, uproszczonej formie, ograniczającej się do świadomego oddychania poprzez zwalnianie wdechu i wydechu, pogłębianie go i obserwacja swojego organizmu.

Na wstępie kilka słów wyjaśnienia dotyczących terminu prana i pranajama.
Otóż:
Prana.
Prana nie jest powietrzem, lecz subtelną energię, której nie można poczuć fizycznie. Nie można doświadczać jej bezpośrednio a jedynie poprzez skutki jej oddziaływania. Elementem wpływającym na poprawę przepływu prany są asany, pranajama i pożywienie. Prana w języku Ajurwedy oznacza kosmiczną
inteligencję, rozprzestrzeniające się tchnienie przyrody, które odżywia i wzmacnia wszystkie stworzenia. Zgodnie z nauką wedyjską, prana znajdująca się wewnątrz ciała ludzkiego koresponduje z energią słoneczną. Tak jak słońce rozświetla niebo, tak prana rozświetla ciało i umysł płynąc przez nie specyficznymi kanałami niewidocznymi dla oka a usytuowanymi w pobliżu sieci układu nerwowego i krążenia. Prana odżywia i wzmacnia serce, płuca system nerwowy i organy zmysłów. Powoduje umysłową świeżość, jasność myślenia. Prawidłowy przepływ prany w ciele oznacza zdrowie organizmu na wszystkich poziomach. W praktyce asan miarowy oddech jest wskaźnikiem umiejętnego ich wykonywania i zbliża do perfekcji. Jeśli natomiast oddech staje się nierówny, zatrzymywany, przerywany oznacza to przekraczanie aktualnych możliwości ćwiczącego i konieczność zmniejszania intensywności  wykonywanych asan. Praktyka hatha jogi przygotowuje ciało do pranajamy, ta z kolei stabilizuje i wycisza umysł poprzez zmianę rytmu oddychania.

Pranajama.
Patanjali,  Ojciec systemu jogi, tak ją definiuje: pranajama jest redukcją wchodzącego i wychodzącego oddechu wraz z jego zatrzymaniem. Rozpatrując pranajamę pod kątem fizjologii stwierdza się, że ćwiczy i wzmacnia nie tylko płuca, pobudzając do aktywności klatkę piersiową z mięśniami, żebrami i towarzyszącymi jej stawami, ale wpływa korzystnie na narządy wewnętrzne oczyszczając je z toksyn. Wiedza ajurwedyczna dowodzi, że oddech jest łącznikiem między ciałem, umysłem i duszą. Reaguje natychmiast zmianą jakości i częstotliwości oddechu na zmiany emocjonalne, zmiany ułożenia ciała. Inaczej oddycha się podczas śmiechu, inaczej płacząc, smucąc się, jeszcze inaczej stojąc, inaczej leżąc, spacerując czy biegnąc. Pranajama uczy jak zmniejszać częstotliwość oddechową wpływającą na zwolnienie akcji serca przy
równoczesnym zwiększonym poborze tlenu. Świadome oddychanie dostarcza energii komórkom, przyspieszając wszystkie ich procesy, co stanowi fantastyczne źródło witalności. Świadome kształtowanie prawidłowych nawyków oddechowych ma znaczący wpływ na stan umysłu i psychiki. Manifestuje się to odczuciem wewnętrznego spokoju, harmonii, swobody, wolności i lekkości. Klasycznie, cykl pranajamy składa się z czterech elementów wykonywanych w różnych proporcjach: wdech, zatrzymanie, wydech, zatrzymanie. Do tej umiejętności dochodzi się powoli, przy pomocy i pod kontrolą nauczyciela jogi. Samodzielnie
natomiast można podejmować próby, polegające na uświadamianiu sobie swojego indywidualnego, nawykowego oddechu. Należy dążyć do wydłużania i pogłębiania cykli oddechowych obserwując ich przebieg i reakcje organizmu. Te wstępne ćwiczenia pranajamiczne można wykonywać na leżąco lub siedząc.

Aby wzmocnić moją wypowiedź zachęcającą do podjęcia regularnej praktyki przygotowującej organizm do klasycznej pranajamy przytoczę fragment wywiadu Pani Gity Iyengar udzielonego Pani Lois Steinberg: „Poczynienie pierwszych kroków w praktyce pranajamy sprawia uczniom trudność. Czy możesz opisać, jak ważna jest praktyka pranajamy i jak ją rozwijać? -Uczniowie myślą, że pranajama jest czymś monotonnym. Asany mają szerokie oddziaływanie, tymczasem w przypadku pranajamy trzeba naprawdę zagłębić się
w siebie; i to stanowi pewną trudność. Początkujący uczeń jogi nie musi zaczynać od zagłębiania się w siebie. To prawda, że do pewnego stopnia najpierw trzeba opanować asany. Musi obudzić wewnętrzną inteligencję ciała i umysłu. Problem polega również na tym, że rozpoczynający praktykę pranajamy nie odczuwa natychmiastowych efektów, nie przynosi zrozumienia, nie wyostrza inteligencji, nie daje żadnego odzewu. Tak się dzieje w początkowej fazie. W praktyce pranajamy odczucia mogą nie przyjść tak szybko jak podczas praktykowania asan. Potrzeba trochę czasu. Mimo wszystko kiedyś trzeba uczynić pierwszy krok; nie ma innego sposobu, innego rozwiązania. Mam odczucie, że savasana jest czymś w rodzaju progu pomiędzy praktyką asan a praktyką pranajamy. W savasanie musisz poczuć przepływ oddechu: wdechu i wydechu. Podążając za nim zyskujesz wgląd w inteligencję ciała. Musisz poczuć swoje płuca, żebra, mięśnie międzyżebrowe, brzuch. Poczuć wewnętrzną ekspansję. Poczuć jak wraz z wdechem tworzy się przestrzeń, jak wydech przynosi wyciszenie. Myślę, że kiedy początkujący uczeń nawiąże wewnętrzny dialog pomiędzy ciałem i oddechem, wtedy obudzi się w nim zainteresowanie pranajamą. Ale jeśli początkujący usiądą – nawet na pięć, sześć minut – w pozycji, którą preferują: w svastikasanie czy virasanie i będą obserwować swój oddech, przepływ oddechu; będzie to już dla nich wystarczająca praktyka pranajamy.”

Maria Stróżyk

Bibliografia.
1. Coulter,  H.D. Anatomia Hatha Jogi  IBR  FOKUS SP. Z O.O. W- wa 2OO8.
2. Brown Ch. Kompletny przewodnik po pozycjach jogi Elipsa W-wa 2OO6.
3. Iyengar B.K.S. Joga  PWN W-wa 199O
4. Niedaszkowski B. Joga i Ajurweda Pracownia dobrego zdrowia. W-wa 2OO7.
5. Magazyn Sadhana Iyengar Joga Odyssey.2OO1.

(dodano: styczeń’2009)